logo master leading

Oczy są jak lustro

Marta Kabara-Dziadosz

Marta Kabara-Dziadosz

Share on facebook
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on print

Ustawienia systemowe wg Berta Hellingera poruszają również takie zagadnienia. Co możemy zobaczyć w oczach człowieka? Bardzo wiele. Ale w swoich własnych oczach możemy dostrzec siebie. Bowiem …

oczy są jak lustro duszy.

Oczy są jak lustro duszyRelacja Klientki:

Jestem wesoła, towarzyska. Lubię się śmiać. Mam dużo ludzi koło siebie, lubię być z ludźmi. Najfajniej jest jak jest ich dużo. Dlatego chyba zostałam wykładowcą. Lubię mówić do człowieka. Lubię jak mnie słuchają.

Ale kiedy idę wieczorem do łazienki, patrzę w lustro to widzę oczy cierpiącej kobiety. Nie wiem dlaczego cierpię. Zaczyna się to przeważnie wieczorem. Opada wszystko i zaczynam cierpieć.

Czuję się samotna, do niczego, bezwolna, jakby mnie nikt nie chciał. Mam partnera, kocham go, mam rodzinę mam przyjaciół, ale jakbym była sama, ciągle sama.

Oczy są jak lustro:

Jeżeli chcesz zobaczyć siebie, możesz stanąć przed lustrem, popatrzeć w swoje oczy i zapytać siebie z miłością, czego potrzebujesz i z czym jest ci źle. Pozostać chwilę w głębokim kontakcie ze sobą i poszukać w sobie odpowiedzi /rozważyć/.

Jeżeli odpowiedzi do ciebie nie przychodzą, to być może twoje cierpienie nie należy do ciebie. Może niesiesz je za kogoś, w imię miłości rodowej. Ustawienia systemowe pokazują jak ważna jest dla nas lojalność rodowa. Cierpienie możemy nieść za kogoś z rodu, cierpieć w solidarności, bo podświadomość sytuuje nas w roli zbawcy i ofiary.

A kiedy rządzi podświadomość, niesiemy cierpienie – związane z prawami boskimi – rodowe, ale i dziecięce. Cierpienie przez wieki cieszyło się bardzo dużym powodzeniem w rodzinach. Było uważane za pożyteczne i wskazane. To przecież właśnie cierpienie, torować miało drogę do nieba, do Boga. W szczególności wśród kobiet, które miały wręcz obowiązek nieść swój krzyż dzielnie.

Jaką więc historię swojego cierpienia miała moja Klientka?

Ciekawe w tej historii jest to, że tak naprawdę wieczorne cierpienie, poczucie samotności i poczucie bezwolności było bardzo dobrze oswojone, wręcz zaprzyjaźnione. Ustawienia systemowe pokazały, że brak tego cierpienia spowodowałby u klientki jeszcze większe poczucie osamotnienia. Cierpienie stało się jej częścią życia, niezwykle ważną w historii przynależności rodowej.

Czym jestem bez tego co dźwigam? Nie jestem taka jak Wy – krzyczy podświadomość. Chcę do Was przynależeć rodzino, za wszelką cenę. A cena nie jest znowu taka duża, tylko wieczory i noce. Dni pozostają zawsze moje.

Relacja Klientki:

Moja rodzina zawsze lubiła się bawić. Przychodziło do naszego wielorodzinnego  domu bardzo dużo ludzi. Imieniny, urodziny, spotkania, imprezy. Wszyscy zawsze świetnie się bawili, śmiali, tańczyli. Ja jako dziecko przyglądałam się temu. Było to, zawsze bardzo ciekawe.

Ale zabawa się kończyła i goście wychodzili. W domu zapadała cisza. Wówczas wszyscy robili się bardzo smutni, babcia, mama, tato, moje ciocie. A ja wraz z nimi momentalnie zapadałam się w ten smutek i to milczenie. To było cierpienie.

Dzisiaj to zrozumiałam, że ja tak jak oni wszyscy, po skończonym dniu cierpię w samotności. Teraz już wiem dlaczego wszyscy moi kochani cierpieli. Po co im były te częste spotkania towarzyskie. Moja rodzina pragnęła wyjść z żałoby, która nieustannie nad nami wisiała i ciążyła przez całe lata.

Ta żałoba, to śmierć synów pierworodnych, przez trzy pokolenia, a może i wcześniej. Nie mam dzieci, bo taka była moja życiowa decyzja. Też już wiem dlaczego mimo tego cierpię.

PS. Oczy są jak lustro

Strona korzysta z plików cookies aby poprawić funkcjonalność serwisu.