Marta Kabara-DziadoszKiedy zaczęłam pracować według metody “Ustawień Systemowych Rodzin” wg. Berta Hellingera, spotkałam na swojej drodze wiele osób, które próbowały rozwiązać różne własne problemy życiowe. Wiele z nich, dotyczyło sfer zarabiania pieniędzy, dostatku i bogactwa. Często były to problemy związane z jakimś etapem funkcjonowania ich firm. To spowodowało, że zaczęłam przyglądać się jak funkcjonuje firma, czy jest ona zależna jedynie od koniunktury na rynku, czy może wpływają na nią również inne czynniki. Te które ukształtowały nas samych. A może przede wszystkim “Nasza Firma” jest obrazem naszych możliwości i aby się rozwinęła najpierw musimy dostrzec samego siebie – My/Ja.

Za każdym razem gorszy lub słabszy etap rozwoju “Naszej Firmy” tłumaczymy czynnikami zewnętrznymi. I bez wątpienia jest to prawda. Ale czy jest to jedyne wyjaśnienie? Oczywiście, że ma znaczenie polityka, wojna czy pokój, prawo, zasady i dynamika rynku. Ale przecież bez względu na sytuację polityczną, ekonomiczną czy społeczną na rynku są firmy, które mają się doskonale. Co więcej nawet tak ekstremalne doświadczenia jak wojny, nie są w stanie zniszczyć tych firm i mogą na chwilę tylko zahamować ich rozwój. Lecz kiedy mija trudna sytuacja, znów firmy rozkwitają. Nie wspominając firm, które nawet w tych trudnych czasach potrafią rozmnożyć swój kapitał i zysk.

Jest więc jakiś czynnik, który niezależnie od sytuacji zewnętrznej, od koniunktury rynku powoduje, że jedne firmy upadają, a inne prosperują w najlepsze. Albo też kontrolują swój rozwój i spokojnie i bezpiecznie trwają do nadejścia lepszych czasów. Tym czynnikiem jesteśmy “My sami” lub “Ja sam”.

Co w nas hamuje, a co rozwija naszą firmę?

Przez lata obserwując ludzi aktywnych, którzy podejmowali różne przedsięwzięcia związane z budowaniem i zarządzaniem firmą, widziałam jak jedne przedsięwzięcia zamieniały się w sukces, a inne były kompletną klęską. Moje obserwacje zaprowadziły mnie do Niezaprzeczalnej Prawdy, że to co w nas samych, to i w “Naszej Firmie”.

To co w systemie rodzinnym, pojawia się również w naszej firmie. I jest to tożsame z tym, co wyraża Bert Hellinger, poprzez swoje Ustawienia Systemowe Rodzin. Im bardziej mamy świadomość swojego dziedzictwa, tym bardziej możemy nad nim panować. Zmieniając niepisane strategie rodzinne, które doprowadziły Nas do tego miejsca, w którym jesteśmy. A którego, jak zaklętego kręgu, nie potrafimy przekroczyć. Potrzebujemy własnej Ariadny i jej nici, by wyjść z labiryntu, do którego doprowadziło Nas wielopokoleniowe dziedzictwo.

Co więc ma znaczenie dla tego, gdzie pracujemy? W jaki sposób tworzymy swoje BEZPIECZEŃSTWO finansowe?

Z pewnością wpływ na “Nasze” decyzje, ma niepisana strategia przetrwania rodziny. Posiada ją każda jedna rodzina. W niej zawiera się “Nasze” podejście do pieniędzy. “Czy są one ważne, czy też nimi gardzimy?”, “Czy wolno nam być bogatym, czy też nie?”, “Czy wolno nam mieć dostatek, czy też trzeba żyć umiarkowanie, oszczędnie, nie wychylając się?” itd, itp. A to wszystko wpływa na nasze cierpienie, gdyż “pieniądze szczęścia nie dają”. NIEWYPOWIEDZIANE przekonania istnieją w “Nas” tak samo mocno, jak te WYPOWIEDZIANE.

Marta Kabara-DziadoszI to one właśnie nami kierują. Pochodzimy z “Naszego” systemu rodzinnego, gdzie wiele pokoleń pracowało na to, kim teraz jesteśmy i kim będziemy. Każdy system ma swoje historie, straty i śmierci. Jeżeli (na poziomie nieświadomym) jesteśmy przy tych stratach, to w swoich działaniach i decyzjach będziemy zawsze tracić. Nie damy rady zaciągać dobrych zobowiązań dla siebie i dla firmy. Z poziomu nieświadomego będziemy nieustannie w wewnętrznym zdaniu /przekonaniu/ “Ja tak jak wy… tracę, żeby być blisko z wami.”, “Tracę żeby być taki jak wy” /przodkowie/.

Dlaczego taki jak wy? I kto to są ci wy? Dlaczego każdy z nas chce przynależeć do swojego systemu? Ponieważ “Prawo Przynależności” zwane jest też “Prawem Bożym”. Każdy ma prawo przynależeć do własnego, czy też swojego systemu rodzinnego. Bez przynależności nie jest w stanie przetrwać. Żeby przynależeć, należy poddać się określonym zasadom współżycia. Najcięższa kara za sprzeniewierzenie się, to wykluczenie z rodziny. Już nie należę, to kim jestem? Jeżeli będę opływał w dostatek, to czy nie zostanę wykluczony? Nasz poziom nieświadomy ciężko radzi sobie z wykluczeniem rodzinnym. Kim będę, jak mnie nie będzie?

I tu wkraczam ja – osoba która zajmuje się Ustawieniami Rodzinnymi. Wnikliwe oko ustawiającego oraz jego połączenie z polem informacyjnym, jest w stanie wychwycić wszystkie te niekorzystne przekonania. I zadziałać w celu osiągnięcia obfitości. To, czego nie dostrzegasz, on zdoła zauważyć i poustawiać zgodnie z porządkiem rodzinnym.

Czy stanie się to szybko, tego nie wiemy. Jedni są bliżej świadomego życia inni dalej. Jednak bez pracy nad sobą, nad swoją świadomością, wciąż stoisz w miejscu. Do czego oczywiście masz pełne prawo.