Relacja klientki: odkąd pamiętam towarzyszy mi poczucie winy. Cokolwiek nie zrobiłam, ciągle to samo, poczucie winy. Jestem w pracy –  poczucie winy, że nie w domu. W domu – poczucie winy, że nie w pracy. Z dziećmi poczucie winy – że nie u mamy. Jestem wesoła – po jakimś czasie poczucie winy, co ja się tak niby cieszę. Kupiłam sobie fajne buty – poczucie winy, że drogie. Wydałam pieniądze na wczasy – poczucie winy, że inni nie mają. I tak na okrągło.

Takie poczucie winy towarzyszy nam wówczas, gdy nie jesteśmy na swoim miejscu.

System rodzinny przydziela nam miejsce zgodnie z hierarchią urodzenia. Jesteśmy czyimiś dziećmi, siostrami, braćmi, wnukami, żonami, mężami, partnerami. „Wyskakiwanie” ze swojego miejsca rodzi poczucie winy, ponieważ wchodzimy wtedy na miejsce kogoś innego. Chcemy zabrać jego obowiązki, przypisać sobie jego ważność. I wszystko to idzie najczęściej z poziomu nie świadomego.

W ustawieniach systemowych często pracujemy nad tym tematem. Z szacunku do systemu rodzinnego staramy się z wielkim szacunkiem odzyskać swoje miejsce. Miejsce dziecka, wnuka, żony…

Kiedy wchodzimy tam, gdzie nie powinniśmy?

Z wielkiej miłości i lojalności do systemu rodzinnego, bywamy tam gdzie nas nie oczekują. Ustawienia systemowe pokazują tą miłość jako wielkie uczucie połączone z wielką lojalnością, ślepą lojalnością. Wówczas rodzą się wątpliwości. Nie powinniśmy, bo to nie nasze. Nie nasze cierpienie, nie nasze przewinienia, nie nasze długi, nie nasze zdrady, nie nasze troski, nie nasze choroby, nie nasze aborcje.

Pozostajemy więc, w służbie dla innych. Ratujemy własną matkę tak jakbyśmy byli jej matką, ojca wspieramy tak jak jego ojciec, nie możemy się nadmiernie cieszyć – bo przecież babcia pokutowała za swoją mamę, nie możemy mieć dużo pieniędzy – bo przecież nienawidziło się bogatych, jak pracujemy dużo to też nie dobrze, bo przecież wujek Józek czołowa postać rodziny pracował dużo, daleko doszedł i rozpadła mu się rodzina. Nasze dzieci chorują – poczucie winy, że jesteśmy do niczego, nie sprawdzamy się jako rodzice. Takich przypadków można wymieniać bez końca.

Co można z tym problemem zrobić?

Koniecznie należy wrócić na swoje miejsce. Wyznaczyć sobie swoje osobiste granice. Należy być uważnym na to, gdzie jesteśmy dzieckiem, gdzie mężem, a gdzie żoną, gdzie szefową, gdzie mamą i tatą, nigdzie nie jesteśmy wszak wujkiem Józkiem.

Trzeba myśleć i analizować siebie, z miłością siebie traktując. Należy być uważnym na to, w co jesteśmy wciągani i mieć odwagę, żeby odmówić słowami np. „Nie mogę tego dla ciebie zrobić, to do mnie nie należy”.

Marta Kabara-DziadoszUstawienia systemowe doskonale te sprawy porządkują, a jednocześnie uwalniają nas od wielkiego ciężaru poczucia winy.

Bez niego życie jest lżejsze, fajniejsze. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że przebywanie na swoim miejscu otwiera nowe możliwości życiowe. Bo w końcu możesz być sobą bez poczucia winy, możesz mieć i posiadać bez poczucia winy. Bo to twoje życie, nie kogoś innego.